Kiedy skończył się mój ulubiony szampon, postanowiłam zaopatrzyć się w nowy. Na pierwszy rzut trafił w moje ręce Advance Techniques z Avonu, cena to 16 zł. Opakowanie bardzo poręczne w użyciu. Ponadto zapach bardzo mi się spodobał. Jednak już po pierwszym użyciu na drugi dzień dostałam strasznego łupieżu! Ale nie poddałam się. Po dwóch dniach (bo co tyle myję włosy) użyłam go ponownie. Lecz niestety, łupież był jeszcze gorszy. Zrezygnowałam. Choć nie powiem, że pomimo bardzo ładnego zapachu, szampon pozostawiał moje włosy umyte, świeże, pachnące i błyszczące. Ale co z tego, skoro oprócz tego pozostawił u mnie również swędzący, nieprzyjemny łupież. Szampon Advance Techniques z Avonu okazał się bublem. (Jednakże nie wyrzuciłam go, ponieważ sprawdza się świetnie w myciu moich trampek :D)
Następnie w moje ręce trafił szampon z Białego Jelenia za ok. 9 zł. Zarówno szampon jak i pozostałe kosmetyki z tej firmy mają być przeciwalergiczne. Postanowiłam go wypróbować. Ale ponownie jak wcześniej, na drugi dzień zaraz po umyciu znowu dostałam łupieżu! Co prawda mniej nieprzyjemnego niż w przypadku szamponu z Avonu, ale łupież to łupież. Ponadto opakowanie nie było dosyść przyjemne w użyciu. Trzeba było uważać przy wyciskaniu szamponu, żeby przypadkiem nie wyleciała cała zawartość produktu. Włosy od połowy były dobrze umyte, jednak przy nasadzie wyglądały jakby były przynajmniej kilka dni niemyte, wyglądały na strasznie przetłuszczone. Ten szampon również okazał się bublem.
(niestety wstawiam zdjęcie wyszukane w internecie, gdyż nie posiadam już tego produktu)
Po dwóch seriach niepowodzeń postanowiłam powrócić do mojego sprawdzonego szamponu z Palmolive. Opakowanie bardzo przyjemne w użyciu, ładny zapach, który utrzymuje się na moich włosach cały dzień po umyciu. No i przede wszystkim nie powoduje u mnie żadnego łupieżu. Od razu po jego użyciu ten nieprzyjaciel zniknął. Włosy są po nim bardzo dobrze umyte (od nasady po same końce), przyjazne w dotyku i wygląd moich włosów właśnie po umyciu tym szamponem podoba mi się najbardziej. Z czystym sumieniem mogę Wam go polecić.
Moją najnowszą szamponową nowością jest szampon z Syossa (cena to ok. 12-15 zł). Używałam go cały wrzesień. Opakowanie bardzo przyjemne w użyciu. A szampon sam w sobie...super. Zero łupieżu, włosy po umyciu były rzeczywiście ładnie umyte, odświeżone i czyste nawet przez 3 dni (z czego ja normalnie myję włosy co 2 dni). Jednak mam wrażenie że trochę wysuszył moje włosy... Nie jestem pewna czy to aby na pewno sprawa szamponu, jednakże moje włosy rzeczywiście są bardziej suche niż zwykle.
Podumuwując:
- nr 1 totalny bubel szamponowy, dobry jako produkt do mycia butów
- nr 2 fatalny zakup, nigdy więcej nie kupię go ponownie
- nr 3 jak narazie mój szamponowy the beściak
- nr 4 mieszane uczucia, z jednej strony naprawdę super się sprawdził, ale te suche włosy...
Tymczasem Wy koniecznie napiszcie mi w komentarzach czy miałyście któryś z tych 4 szamponów i jak u Was się one sprawdziły.
Życzę Wam wszystkim miłego dnia!:)













